wtorek, 2 lipca 2013

Pżyjazd Bożeny cz.2

Nie wiedziałam co się dzieje, więc postanowiłam zapytać się małżeństwa o co chodzi.
- Co się stało? - zapytała,.
- Niech Bożena w tej chwili zejdzie z tego konia! - krzyknęła jakaś pani. Prawdo podobnie mama Bożeny.
- Ale spokojnie - uspokajałam - niech mi pani opowie dlaczego, przecież ten koń jej nic złego nie zrobi.
Wtedy małżeństwo opowiedziało mi, ze mama Bożeny tez kiedyś jeździła konno, miala wszystkie odznaki i wygrała duzo zawodów. Jednak na jednych zawodach mama Bożeny spadła podczas skoku, była w szpitalu i mogła nie przeżyć. Wiedziałam, ze to trauma, ale przecierz u nas konie są spokojne.
- Dlaczego pani spadła? - zapytałam z ciekawości.
- Dali mi złego konia, okazało się potem, ze był na wpół dziki.
Zdziwiłam się, ale postanowiłam wytłumaczyć mamie Bożeny, że u nas nie ma takich koni.
- Proszę pani - powiedziałam - niech się pani nie boi u nas nie ma takich koni, a Desperado jest najbardziej miłym koniem, może pani z nim robić co się pani podoba, a on nie zareaguje.
- Ale...ja nie chcę, żeby Bożenę spotkało to co mnie - mówiła ze smutkiem.
- Niech się pani nie martwi, Bożena jest pod moją opieką, obiecuje, że nic się jej nie stanie - mówiłam.
- No dobrze, ale jak cos się jej stanie...nawet nie chce o tym myśleć...
- Niech się pani nie martwi nic się jej nie stanie - pocieszałam.
Małżeństwo porzegnalo się z Bożeną i poszla, musiałam teraz tylko porozmawiaj z dziewczynką dlaczego mnie okłamała.
- Neko? - spytałam - dlaczego kłamałaś?
- No...bo...gdybym powiedziała to bym nie mogla jeździć na koniu - zasmuciła się.
- Załatwiła bym to z twoimi rodzicami i mogła bys jeździć.
- Naprawdę? - spytała z zaciekawieniem -przepraszam...
- Dobrze, ale juz więcej nie kłam.
- Objecuje.
- Dobrze, zauważyłam, ze bardzo dobrze kłusujesz, puszcze więc Cię bez lonży. Desperado będzie sam chodził w koło maneżu więc możesz się skupić na dosiadzie.
- Dobrze.
- Wprowadź więc konia do kłusu.
Bożena wprowadziła więc konia do kłusu. Bardzo dobrze jej to szło. Sądzę, ze już wcześniej jeździła i to nawet dużo. Postanowiłam, ze na następnej lekcji zaczniemy się uczyć pół siadu do skoków, ale nie mówiłam jej o tym, chciałam jej zrobić niespodziankę.
Bożena po 2 godzinnej jeździe opożądziła konia i się pożegnała, musiała już iść, zabrali ją rodzice. Powiedziała, że jutro też przyjedzie, a jak zabrałam się za uczenie Desperada innych sztuczek.//Natka
CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz